Jak na patrzę na Lecha, to…

4 grudnia 2020

Jak na patrzę na Lecha, to przypominają mi się moi niektórzy koledzy, których to zawsze wszyscy naokoło chwalili, nauczyciele, sąsiedzi, panie ze sklepu, że jacy to grzeczni, jak dobrze się uczą, jacy są kulturalni. Oczywiście tacy byli dla dorosłych, bo wśród kolegów to już tacy święci nie byli, no ale nawet jak coś przeskrobali to od razu im wybaczono. Ile to się nasłuchałem czy nie mogę być tacy jak oni. Tylko widzisz Karol, jakoś tak się dziwnie składało, że zawsze mieli problem żeby poderwać jakąś dziewczynę. No to zupełnie tak jak Lech. Ach, jaką to świetną ma akademię , o jak ładnie gra, a jakich obcokrajowców naściągał. ach, ile to zarobił, a jakie poukładane finanse. Tylko potem ani mistrzostwa nie może zdobyć, ani pucharu nawet. No ale dobra, raz się udało, weszli do tej fazy grupowej. No i tak sobie świetnie poradzili, co ci moi koledzy, co to raz udało się poznać jakąś fajną koleżankę, czyli powiedzmy że ta faza grupowa to ta koleżanka, no i zabrali ją na wesele. No i na tym weselu od razu się upili, wylali rosół na siebie, w ogóle się okazało że nie umieją tańczyć. No to mniej więcej jak Lech. A teraz jeszcze wystawiają rezerwowy skład. No naprawdę, to trzymając się tej metafory z weselem, ci widzowie którzy nie znacie takiego słowa to sobie potem sprawdźcie, to trochę tak jakby jeszcze przed oczepinami powiedzieć do tej koleżanki że się idzie do domu, a on niech z kimś innym się pobawi. No i dlatego właśnie ja zawsze utożsamiałem się z Legią. No bo to o Legii, jak i o mnie, zawsze się mówi, że to robi źle, to robi jeszcze gorzej, a tamtego to lepiej nie wspominać. Ale na koniec zawsze i tak, zupełnie jak ja, okazuje się najlepsza.
#kanalbekowy #mecz

No Comments

Comments are closed.